Gdy preparat chwastobójczy znika z jednej półki, łatwo uznać, że został całkowicie zakazany. W przypadku Roundupu i innych środków zawierających glifosat sprawa jest bardziej złożona, bo osobno ocenia się substancję czynną, konkretny produkt oraz zakres jego zastosowania. Wyjaśniam, jaki jest obecny status prawny, czy takie preparaty można kupić w Polsce i dlaczego szczególną ostrożność trzeba zachować przy warzywach, owocach oraz ziołach.
Najważniejsze informacje o dostępności preparatów z glifosatem
- Glifosat nie jest całkowicie wycofany z Unii Europejskiej i pozostaje zatwierdzony do 15 grudnia 2033 roku.
- Każdy konkretny środek musi mieć osobne zezwolenie na obrót i stosowanie w Polsce.
- Roundup nie jest nazwą jednej substancji, lecz marką obejmującą różne preparaty o odmiennych etykietach.
- Nie wolno opryskiwać jadalnych części warzyw, owoców ani ziół, jeśli etykieta produktu wyraźnie tego nie dopuszcza.
- Mycie plonów nie naprawia błędnie wykonanego oprysku. Przy bezpośrednim skażeniu roślin nie należy ich przeznaczać do jedzenia.
Czy Roundup został wycofany z rynku w Polsce
Krótka odpowiedź brzmi: nie ma całkowitego zakazu wszystkich preparatów z glifosatem. Komisja Europejska utrzymała zatwierdzenie glifosatu jako substancji czynnej do 15 grudnia 2033 roku. Nie oznacza to jednak automatycznej zgody na sprzedaż i używanie każdego produktu zawierającego ten składnik.
W Unii Europejskiej obowiązuje system dwuetapowy. Najpierw zatwierdzana jest substancja czynna, a później państwo członkowskie ocenia konkretny preparat, jego składniki pomocnicze, zastosowanie, dawkę i ryzyko dla ludzi oraz środowiska. Produkt może więc zostać wycofany, nawet gdy sam glifosat nadal jest dopuszczony.
W Polsce punktem odniesienia jest rejestr środków ochrony roślin prowadzony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rejestr opublikowany z aktualizacją z 26 czerwca 2026 roku pokazuje, które preparaty mają zezwolenie na obrót. Sama obecność produktu w sklepie nie jest wystarczającym dowodem, że wolno go zastosować w konkretnym ogrodzie.
Skąd wzięło się przekonanie o wycofaniu
Najczęściej mieszane są trzy różne informacje. Jeden produkt mógł stracić zezwolenie, producent mógł zakończyć jego sprzedaż, a jednocześnie inny środek z tym samym składnikiem nadal pozostaje dostępny. Do tego dochodzą zmiany etykiet, ograniczenia dla użytkowników profesjonalnych i terminy zużycia zapasów.
Dlatego nie traktuję określenia „wycofany” jako wystarczającego opisu sytuacji. Trzeba sprawdzić pełną nazwę preparatu, numer zezwolenia, datę ważności oraz aktualną etykietę.
Glifosat, Roundup i konkretny produkt to nie to samo
Glifosat jest substancją czynną, czyli składnikiem odpowiedzialnym za niszczenie chwastów. Roundup to marka handlowa, pod którą występują różne formulacje. Mogą one mieć inną zawartość glifosatu, inne substancje pomocnicze, odmienny sposób aplikacji i różny zakres dopuszczonych upraw.
| Co sprawdzasz | Dlaczego ma znaczenie |
|---|---|
| Substancja czynna | Informuje, czy preparat zawiera glifosat i w jakiej ilości. |
| Numer zezwolenia MRiRW | Potwierdza, że konkretny środek został dopuszczony do obrotu w Polsce. |
| Użytkownik profesjonalny lub nieprofesjonalny | Nie każdy produkt może być stosowany przez właściciela przydomowego ogrodu. |
| Lista upraw i miejsc zastosowania | Określa, czy preparat wolno użyć np. w sadzie, na ściernisku albo na ścieżce. |
| Dawka i termin zabiegu | Przekroczenie dawki lub wykonanie oprysku w złym terminie może naruszać prawo i zwiększać ryzyko pozostałości. |
Dobrym przykładem jest Roundup 360 Plus, który zawiera 360 g/l glifosatu, ale jego etykieta określa go jako środek przeznaczony dla użytkowników profesjonalnych. Nie można więc przenosić zasad stosowania tego preparatu na każdą butelkę z logo Roundup.
W praktyce najważniejsza jest etykieta dołączona do danego opakowania. Opis ze sklepu internetowego, stara porada ogrodnicza albo film sprzed kilku lat mogą nie uwzględniać aktualnych zmian w zezwoleniu.
Warzywa i zioła wymagają szczególnej ostrożności
Glifosat jest herbicydem nieselektywnym. Niszczy rośliny, na które trafi, dlatego w warzywniku nie istnieje bezpieczne „opryskanie wszystkiego wokół” bez ryzyka dla upraw. Krople mogą zostać zniesione przez wiatr, a ciecz może spłynąć na liście, młode pędy lub części roślin przeznaczone do zbioru.
W przypadku ziół ryzyko błędu jest szczególnie duże. Bazylia, mięta, pietruszka czy szczypiorek mają liście zbierane bezpośrednio do jedzenia, więc nie powinny mieć kontaktu z preparatem chwastobójczym. Nie stosowałbym glifosatu w takim miejscu, jeśli etykieta nie wymienia konkretnej uprawy i dokładnego sposobu użycia.
Gdzie ogrodnik najczęściej popełnia błąd
- Opryskuje chwasty tuż obok sałaty, truskawek lub ziół przy bezwietrznej tylko pozornie pogodzie.
- Używa tego samego opryskiwacza do herbicydu i później do nawozu dolistnego.
- Zakłada, że niska dawka będzie bezpieczna dla roślin jadalnych.
- Opryskuje zielone części drzew owocowych, zamiast ograniczyć zabieg do miejsca wskazanego na etykiecie.
- Traktuje preparat jako sposób na przyspieszenie dojrzewania albo wysuszenie plonu.
To ostatnie zastosowanie jest szczególnie istotne. Unijne zatwierdzenie glifosatu obejmuje wyłącznie użycie herbicydowe, a stosowanie go jako desykanta do sterowania terminem zbioru lub suszenia plonu jest niedopuszczone. Nie należy więc opryskiwać warzyw, owoców ani ziół po to, by szybciej dojrzały lub łatwiej się przechowywały.
Co oznacza legalne zastosowanie w sadzie i ogrodzie
Legalność zabiegu nie zależy wyłącznie od tego, czy środek jest sprzedawany. Liczy się zgodność z etykietą. Jeżeli preparat wymienia zastosowanie w sadzie, może chodzić wyłącznie o pasy pod drzewami, określony termin i ochronę pni, a nie o opryskiwanie liści, owoców czy całej korony.
Przed użyciem sprawdzam cztery rzeczy: miejsce zastosowania, rodzaj uprawy, fazę rozwojową i okres karencji. Karencja to minimalny czas, jaki musi upłynąć od zabiegu do zbioru. Jeżeli etykieta nie podaje danego warzywa, owocu lub zioła, nie należy samodzielnie dopisywać go do listy dozwolonych zastosowań.
Preparatów nie powinno się też stosować przy ciekach wodnych, studniach, odpływach i na szczelnych nawierzchniach, jeśli etykieta lub przepisy wprowadzają tam ograniczenia. Glifosat może szkodzić organizmom wodnym, a spływ z podjazdu czy tarasu jest trudniejszy do kontrolowania niż oprysk na wydzielonej powierzchni.
Przeczytaj również: Magazyn energii 5 kWh - Na ile wystarczy w Twoim domu?
Jak czytać etykietę przed zakupem
- Znajdź pełną nazwę handlową i numer zezwolenia.
- Sprawdź, czy produkt jest przeznaczony dla użytkownika amatorskiego, czy profesjonalnego.
- Przeczytaj listę upraw i miejsc, w których można go użyć.
- Zweryfikuj dawkę, liczbę zabiegów, termin wykonania i okres karencji.
- Przygotuj rękawice, ochronę oczu i odzież wskazane na etykiecie.
- Po zabiegu zabezpiecz miejsce przed dziećmi, zwierzętami i przypadkowym wejściem.
Instrukcje bezpieczeństwa nie są dodatkiem redakcyjnym. Są częścią warunków legalnego stosowania środka. Ministerstwo Rolnictwa przypomina również, że preparatów przeznaczonych do ochrony roślin nie wolno używać w innym celu, nawet jeśli taki sposób wydaje się wygodny.
Czym zastąpić glifosat w przydomowym warzywniku
W małym ogrodzie najczęściej nie zaczynałbym od chemii. Powierzchnia jest niewielka, a chwasty można kontrolować metodami, które nie tworzą problemu z kontaktem z plonem. Najlepiej działa połączenie kilku prostych działań, a nie poszukiwanie jednego „naturalnego zamiennika” o identycznej sile.
- Ściółkowanie korą, słomą lub kompostem ogranicza dostęp światła do kiełkujących chwastów.
- Pielenie po deszczu ułatwia usunięcie młodych roślin razem z korzeniami.
- Regularne spulchnianie powierzchni niszczy siewki, zanim zdążą się rozrosnąć.
- Rośliny okrywowe ograniczają wolne miejsce, w którym chwasty szybko zajmują przestrzeń.
- Wydzielone ścieżki z płyt, żwiru lub grubej warstwy zrębków zmniejszają ilość pracy przy grządkach.
Domowe mieszanki z octem, solą czy detergentem nie są automatycznie bezpieczniejsze. Mogą uszkadzać glebę, niszczyć rośliny pożyteczne i spływać do kanalizacji lub wód. Na tarasie i przy domu szczególnie rozsądne jest mechaniczne usuwanie chwastów, bo pozwala zachować kontrolę nad tym, co trafia na nawierzchnię i do otoczenia.
Moja praktyczna zasada jest prosta: im bliżej rośliny jadalnej, tym mniej miejsca na herbicyd. W warzywniku, przy ziołach i pod krzewami owocowymi ręczne odchwaszczanie oraz ściółka zwykle dają lepszy bilans bezpieczeństwa niż oprysk wykonywany na granicy uprawy.
Co zrobić, gdy oprysk trafi na jadalną roślinę
Jeżeli ciecz z glifosatem trafi bezpośrednio na liście, owoce, warzywa lub zioła, nie zakładaj, że problem rozwiąże dokładne mycie. Nie przeznaczaj takiej części plonu do jedzenia i nie próbuj samodzielnie ustalać bezpieczeństwa na podstawie zapachu, wyglądu albo czasu, który minął od oprysku.
Przy przypadkowym rozlaniu środka należy postępować zgodnie z kartą charakterystyki i etykietą. Jeśli sytuacja jest większa, dotyczy studni, zwierząt albo większej ilości plonów, najlepiej skontaktować się z właściwą inspekcją ochrony roślin lub producentem. W razie kontaktu ze skórą lub oczami trzeba zastosować pierwszą pomoc opisaną na opakowaniu.
Nie należy też przelewać resztek do kanalizacji, wylewać ich na ziemię ani spalać opakowań. Pozostałości środka i puste opakowania trzeba zagospodarować zgodnie z instrukcją producenta oraz lokalnymi zasadami zbiórki.
Najbezpieczniejsza decyzja przed kolejnym sezonem
W 2026 roku poprawne stwierdzenie brzmi: glifosat jest nadal zatwierdzony w Unii Europejskiej, ale nie każdy preparat z glifosatem jest dostępny lub dozwolony w każdej sytuacji. O tym, co wolno zrobić w Polsce, decyduje aktualne zezwolenie i etykieta konkretnego produktu.
Jeżeli chcesz zabezpieczyć warzywnik, sad albo kącik z ziołami, najpierw sprawdź rejestr MRiRW, a potem porównaj informacje z etykietą znajdującą się na opakowaniu. Przy roślinach przeznaczonych do jedzenia ostrożność, ściółkowanie i mechaniczne usuwanie chwastów są zwykle rozsądniejszym wyborem niż ryzykowny oprysk wykonany „na oko”.
